czwartek, 13 marca 2014

diagnostyka

jak wszyscy pewnie wiedzą nie ma to jak tydzień siedzenia na dupie we własnym wyrze.
jest to idealny czas na stawianie co raz to lepszych diagnoz,ot dzięki nic nie robieniu i martwieniu w tej chwili cierpię na nerwicę,anoreksje,zaczynam bulimię a no i mam depresje dwubiegunową i wszystko dzięki dostępowi do internetu.
cały ten czas,który mogłam poświęci chociażby na pisanie pracy albo czytanie albo nie wiem chociażby rysowanie fraktali poświęciłam na szukanie wad i problemów.
wydaję się to trochę chore ale czy nie to właśnie zwykle robią zdrowe jednostki w naszym społeczeństwie? zawsze najpierw szukamy haczyka.
w tym wypadku haczykiem jest samo życie,dajemy się złapać i olaboga lament przez 40 lat a potem pretensje do świata,że się nie żyło tak naprawdę.
ale co zrobić,prawda? naturalną potrzebą człowieka jest umartwianie się.
ja się nie martwię.
nie,naprawdę się nie martwię,znudziło mnie to cholernie,teraz kolekcjonuje.
kolekcjonuje wszystkie swoje nowe przypadłości,wspaniałe i wiarygodne diagnozy i skrzętnie przechowuje w pamięci by w miarę możliwość udowodnić bądź podważyć ich prawdziwość.
tak wiele rzeczy udało mi się zebrać tylko przez tydzień odcięcia od świata.
bo kiedy jestem ze światem muszę marnować czas na udawaniu,że rzeczywiście jestem,że rzeczywiście coś robię,na przekonywaniu ludzi,których nawet nie muszę przekonywać,że istnieje.
łoo ale mi się zakręciło w głowie.
miałam trochę złych doświadczeń ostatnio.
muszę to jakoś opisać,jakoś tak schwytać w słowa może łatwiej będzie mi przez to przejść i zrozumieć jednocześnie uwalniając się od tego.
a wszystko zaczęło się od stresu.
wracam do wpisu i dochodzę do wniosku,że nie potrafię tego opisać.
jeszcze nie.
minęło w sumie sporo czasu od "tego" zajścia,w między czasie doszło do nowego ale ta notka będzie już zamknięta.
Szczerze,nie jestem z niej zadowolona i uważam,że stać mnie na o wiele więcej ale czasami trzeba się poddać by zebrać siłę na kolejną walkę,tak więc pora sobie odpocząć a może wziąć się za nowy wpis,zobaczymy jak będzie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz